Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyczepa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyczepa. Pokaż wszystkie posty

Wymiana łożysk, zabieraków, przegubów i nowe gadżety w 126p (Beż)

Ostatnio Beż spłatał mi figla. Słyszałem, że coś zaczyna coraz mocniej stukać w tylnym kole. Dojechałem do domu, zafundowałem mu mycie, z czyszczeniem wnętrza.
Wyjeżdżam za bramę a on strzelił focha i zmielił zabierak.
Przepchnąłem go do garażu na kanał myśląc sobie - spoko, zmienię zabierak i jedziemy.

 



Jakież było moje zdziwienie gdy pod autem zastałem zmielony zabierak i wyciągnięte śruby z przegubu?




Od razu wymieniłem zabieraki z przegubami na obu kołach. Profilaktycznie.
Co ciekawe, musiałem dokupić trzy śruby do zabieraków. Nawet nie wiecie jak wielkim problemem było znalezienie kompletu śrub w Tychach. Udało mi się skompletować je w trzech różnych sklepach. Gdzieś kupiłem jedną, gdzieś trzy itp itd.



Kolejną rzeczą była wymiana sprężyny zawieszenia silnika w Beżu.
Już raz przerabiałem ten temat. Zmieniłem sprężynę na inną, ale dziwił mnie jej nieco inny kształt. Mianowicie, zauważyłem, że sprężyna silnika ST/FL różni się między sobą ilością zwojów oraz wysokością. Wtedy byłem przekonany, że nie będzie to miało wpływu na pracę silnika, ale jak się okazało, wpływ istotny ma.
Sprężyna FL w budzie ST powoduje przenoszenie się wszystkich drgań silnika na karoserię. Jest to odczuwalne zwłaszcza podczas redukcji biegów czy podczas poracy silnika na biegu jałowym.
Pisałem o tym  w tym poście. Zmuszony brakiem posiadania konkretnej częsci musiałem wtedy wrócić do pierwotnej sprężyny.
O ile buda nie drgała na wskutek pracy silnika, tak jednak miałem wrażenie, że sam silnik "lata po całej komorze" - zwłaszcza przy ruszaniu.
W ostatnim tygodniu na wskutek poszukiwania innej części znalazłem w moich żelaznych zapasach nową sprężynę do ST.
Wymieniłem i wreszcie wszystko pracuje jak należy:




Miałem też problemy z przednimi łożyskami. Nie wiem które z nich, ale jedno na pewno strasznie szumiało podczas jazdy. Wymieniłem na nowe w obu przednich kołach. W Bezu wreszcie słychać tylko warkot dwucylindrowej 600ki :) Cisza, spokój :)






W nagrodę za to,że wreszcie w Maluchu zrobiło się ciszej, Beż dostał dwa fajne epokowe gadżety.
Są to śrubki tablicy rejestracyjnej wykonane z gumy, z zatopionym w łbach - czerwonym światełkiem odblaskowym.




Oraz gumowa nakładka na kulę haka holowniczego. Nakładka wygląda jak peryskop albo stary kask płetwonurka (na pewno wiecie o co chodzi). Wykonana jest również z gumy i również na jednym z brzegów posiada czerwone światło odblaskowe:



Tak to wygląda teraz:



A tu w zestawie z GK-110:


Pokrywa schowków GK-110


Zacznę od tego, że kilka wyjazdów i kilka noclegów w naszej przyczepie mamy już za sobą. Od początku mieliśmy problem z zapadającą się podloga. Nic dziwnego, wykonana jest ze sklejki która że starości poruszyła się na krawędziach.
Problem pojawia się w momencie próby położenia się na materacu gdyż trzeba na niego wejść i często nie wytrzymuje mojej wagi.






 Zwróćcie uwagę z jak kiepską dokładnością były odcięte oryginalne płyty.Kupilem płytę wykonaną że sklejki i zabralem się za cięcie.




Następnie wykonałem otwory do podnoszenia klap. Wywiercilem dwa okrągłe otwory ii rozszlifowałem na owal.




Po wykonaniu pierwszej płyty zabralem się za drugą odpowiednio powiększając wymiar tak aby całość lepiej pasowała i nie zapadała sie się.
Oto efekty





Hak holowniczy 126p + Przyczepa Namiotowa GK-110

Pewnie większość z Was wie, że w Walentynki kupiliśmy przyczepę namiotową Polsport GK-110, o czym pisałem w tym poście.
Jako iż sezon zbliża się wielkimi krokami, zmuszony byłem do montażu haka holowniczego do mojego Fiata 126p.

Hak odkupiłem od znajomego (dzięki Krzychu!). Zależało mi na tym aby był montowany nie tylko do belki silnika ale również mocowany gdzieś pod skrzynią czy wahaczami.
Dostał nową farbę. Stwierdziłem, że piaskowanie i malowanie proszkowe mija się z celem gdyż operacja taka znacznie przewyższy koszt zakupu. Całość potraktowałem czarnym lakierem akrylowym.



Liczyłem na to, że montaż pójdzie łatwo. Nic bardziej mylnego. Problem pojawił się w demontażu tylnego zderzaka, gdyż poprzedni właściciel przykręcił zderzak za pomocą nakrętek, zapominając o użyciu podkładek. To z kolei spowodowało "wciągnięcie" nakrętek w blachę.
Musiałem podwiesić silnik, zdjąć belkę i dopiero mogłem zabrać się za odkręcanie zderzaka.

 
 
Po zamontowaniu haka i zderzaka przyszła pora na podłączenie elektryki i tu znów niespodzianka, ponieważ do oryginalnej wiązki elektrycznej dolutowane zostały po dwa przewody z każdej lampy prowadzące do nikąd. Całość odwinąłem ze starej taśmy izolacyjnej, "odkręciłem" przewody (tak, odkręciłem bo nawet nie były dolutowane) i dopiero zabrałem się za podłączanie wiązki z haka.
Kupiłem też nowe gniazdo aby uniknąć późniejszych niespodzianek z elektryką.
 
 
 
Gdy już wszystko było gotowe, udałem się na badanie techniczne gdyż przegląd w białym skończył się dwa tygodnie temu a z racji mojej nieobecności w kraju, nie mogłem zrobić tego na czas.
 
Z pozytywnym wynikiem badania technicznego pojechaliśmy po przyczepkę, żeby sprawdzić jak zachowuje się Maluch z dodatkowym 200kg obciążeniem.
Cóż, dynamika jazdy jest nieco gorsza (jeśli można w ogóle mówić o dynamice w Maluchu ;) )
Szczerze powiedziawszy, myślałem, że będzie gorzej. Maluch radzi sobie całkiem dobrze. Trochę odczuwalne jest pogorszone ruszanie na wzniesieniu gdyż masa przyczepy ciągnie nas w dół, sama jazda po mieście nie stanowi dla niego większego problemu.
 
Widoczność w tylnej szybie nie jest praktycznie w ogóle ograniczona:
 
 
 
A tu jeszcze szybki kadr.
 
 
 
 




WALENTYNKOWY Post!

Wczoraj opublikowałem na Facebooku zdjęcie naszego najnowszego nabytku.
Chodzi o przyczepę namiotową wyprodukowaną przez Wytwórnię Sprzętu Sportowego POLSPORT w Górze Kalwarii, o wdzięcznej nazwie GK-110 :)

Bardzo długo nosiliśmy się z zamiarem kupna, ale do przyczepek z ogłoszeń brakowało dokumentów, albo były niekompletne, albo odległość jaką mielibyśmy pokonać w celach zakupu była nieakceptowalna.

Przed końcem 2014 roku, na Rezerwowym forum pojawiło się ogłoszenie, w którym jeden z użytkowników miałby taki sprzęt na sprzedaż.
Nie ukrywam, ale nie mogłem sobie pozwolić na jednorazowy wydatek w takiej kwocie, więc potrzebowaliśmy czasu, żeby przyoszczędzić trochę grosza - ciągle wierząc, że "nie sprzeda się".

Na tą przyczepę chorowałem od dawien dawna, uważając ją za idealną alternatywę dla wymarzonej przyczepy kempingowej Niewiadów N126, którą zwyczajnie, Maluch ma problem holować.
Stwierdziliśmy, że nic nie stoi na przeszkodzie i musimy namiotówkę mieć już na zbliżający się sezon 2015.
Dla nas będzie to idealne rozwiązanie, gdyż sporo tułamy się po zlotach, korzystając najczęściej z uroków pól namiotowych.
Dodatkową motywacją do zakupu był zeszłoroczny Fotorajd, organizowany przez Częstochowski Ruch Klasyków. Do dzisiaj pamiętam jak rozkładałem namiot podczas popołudniowej nawałnicy a znajomi podjechali z GK-100 przypiętą na haku i w ciągu dosłownie 2 minut mieli gotową "chatę".
Wtedy postanowiłem sobie, że w tym roku musimy ją mieć i koniec kropka.

Zaraz po nowym roku umówiłem się ze sprzedającym, że w okolicy początku lutego przyjedziemy po przyczepę. Miałem do rozwiązania problem braku holownika. Mam co prawda jakiś hak, który będzie zamontowany docelowo w Beżu oraz Zomo. W białym zresztą też, lecz pogoda za oknem nie pozwalała na to, by wybrać się Maluchem po przyczepę.
Zatem na szybko musiałem zamówić hak do przyczepy i zamontować go w Punciaku. Stwierdziłem, że i tak się przyda. Na pewno będą takie sytuacje, w których będziemy chcieli wybrać się gdzieś na weekend, niekoniecznie obciążając przy tym Malucha.

Po montażu i zalegalizowaniu haka w Punto, umówiliśmy konkretny termin i w Walentynki... pojechaliśmy do Opola, gdzie oczywiście dobiliśmy targu. Wieczorem byliśmy już w Tychach.
Fajne jest to, że mimo 240kg, Punto praktycznie nie odczuwa wzrostu masy. Co prawda czuć tą bezwładność "na haku" ale sama dynamika jazdy zostaje niezmieniona (jeśli można mówić o dynamice w 60konnym silniku ;) )

O przyczepie słów kilka - wyprodukowana została w 1980roku, natomiast pierwsza rejestracja przypada na 1984 rok.
Całość wygląda bardzo dobrze, potrzebny jest jej lifting czyli - pranie, czyszczenie, polerowanie, smarowanie itp itd. Muszę również poprawić elektrykę. Całe szczęście, materiał nie jest zagrzybiony, potargany itp. Trzeba ją porządnie wyprać i zaimpregnować.

Całość jest na prawdę fantastyczna! Rozkłada się w kilka minut.

Aktualnie przyczepa przechodzi "proces" rejestracji na mnie i na dniach pojawi się twardy dowód rejestracyjny. Niestety, z uwagi na jedną tablicę, nie było szału przy wybieraniu ciekawego numeru rejestracyjnego :(


A teraz garstka zdjęć:





Ta daaaam!




Okienko można "otworzyć" :)


Strefa prywatna - czyli "drzwi" do sypialni:






Szukając różnych informacji o przyczepce, od razu kupiłem poniższą książkę.
W sumie to mało w niej tekstu o samej GK-110, ale są inne ciekawe rozwiązania, schematy itp.
Potraktowałem to jako źródło ciekawostek o karawaningu w polsce w latach 70-90 :)



Do przyczepy mam również oryginalną instrukcję obsługi, wraz z kartą gwarancyjną.
Dokumenty te, kupiłem kilka miesięcy temu na portalu aukcyjnym. Zawsze lepiej mieć, niż nie mieć ;)




To na tyle! Mam nadzieję, że się sprzęt podoba.