Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cento. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cento. Pokaż wszystkie posty

Downloading

Wczoraj wreszcie wybrałem się na garaż w celu dłubawczym!
Jak mi tego brakowało to nie macie pojęcia. Miesiąc wycięty z życiorysu (dzięki Polsl!). Ale teraz każde wolne popołudnie będę spędzał w garażu. Czasu do sezonu coraz mniej, pogoda coraz ładniejsza.
Tak więc wczoraj korzystając z chwili czasu sprawdziłem szczelinę między stykami przerywacza aparatu zapłonowego i ustawiłem odpowiednią wartość bo była trochę za mała.
Następnie wyregulowałem kąt wyprzedzenia zapłonu na książkowe 10'.
Później wykręciłem świece, zmniejszyłem szczelinę między elektrodami i w sumie tyle. Maluch pali :)


I przygotowałem sobie śrubę rzymską do wytargania silnika.



A propos wyciągania silnika, to Młody wczoraj wpadł na garaż i wyjęliśmy Jego 16kę.
Dzisiaj będziemy walczyć z rozrządem i skrzynią biegów bo jest trochę problemów.




1.2 16V Downloading complete.





Dzisiaj ciąg dalszy zabawy :)

Koniec

No i stało się.
Przedwczoraj wieczorem buda z Cinq pojechała w swoją ostatnią podróż. Niestety ale życie zmusiło mnie do takiej a nie innej decyzji.  Buda poszła na żyletki. Szkoda jej bo praktycznie nie miała korozji. Progi wymienione, podłużnice i nadkola były zakonserwowane w zeszłym roku, kielichy amortyzatorów zdrowe, mocowania wahaczy całe. Niestety. Tak musiało się stać.
Całe auto poszło w częściach w świat. Zostało naprawdę niewiele.

5 lat był w moim posiadaniu. Złego słowa na niego nie mogę powiedzieć bo był niezawodny. Nigdy się nie psuł. Jeśli już pojawiały się jakieś usterki to były to drobne niedomagania.

Ale pojechał.










Teraz w garażu jest miejsce. Wjechał Beż. Już powoli zaczyna dochodzić do siebie, bo pokryty był niezłą warstwą lodu.
Tak jak pisałem wcześniej. Zdjąłem pokrowce z siedzeń. Tutaj lepszej jakości zdjęcie:




Jest dobrze.



Korzystając z okazji, że mam wreszcie możliwość dostania się do stanowiska dłubawczego zabrałem się dalej za kanał.
W wakacje część kanału zalewałem betonem tak jak pisałem. Teraz brakuje mi desek do przykrywania. Część z nich zaczynała pękać. Stwierdziłem, że wybiorę te najładniejsze ze starej części kanału i dotnę na wymiar. Wszystkie dechy są teraz "zdrowe".

Stara fota z wakacji jak walczyłem z szalunkiem i gruzem.




Całość już podocinana i wreszcie przykryta.






Wczoraj korzystając jeszcze z chwili wolnego czasu stwierdziłem, że przydałoby się je pomalować tak żeby chronić przed wilgocią itp.



W przyszłości muszę pomalować jeszcze drugą stronę i będzie można działać dalej z garażem :)
Trzeba przecież się przygotować do remontu Beża!
yo!

Nie będzie już IgnaCento

Niestety. Sporo osób wie, ale nie każdy wie.
Przyszła pora i na mnie. Podjąłem decyzję o zakończeniu przygody z IgnaCento.
Sam nie do końca wierzę w to co piszę, ale od kilku tygodni poważnie zastanawiałem się czy ciągnąć dalej projekt Earlgrey'a. Od dłuższego czasu rozważałem opcję kupna dupowozu, bo potrzebne mi będzie duże, wygodne i przestronne auto. Cento było świetnym gokartem, świetnie się prowadziło i nigdy na niczym nie oszczędzałem jeśli chodzi o mechanikę. Nie było pół środków. Zawsze wszystko wykonywałem z ogromnym sercem i zamiłowaniem, tak jak umiałem najlepiej, mimo, że nie wszystko od razu wychodziło tak jakbym tego chciał, ale nigdy nie żałowałem niczego co udało mi się dokonać.


 Może dlatego dawał tak ogromną frajdę z jazdy?

 Po zakończeniu kompletowania zawieszenia od A do Z auto prowadziło się idealnie w zakrętach.
(Kto nie doświadczył jazdy na zawiasie PZM-1 + Spring FK + Nowe oryginalne wahacze + rozpórka kielichów ten nie ma pojęcia :P ). Zatrzymywał się zawsze na każde moje "zawołanie" prawą nogą na środkowym pedale. Masę części w tym samochodzie miałem nowych, czego mi strasznie szkoda, no ale niestety.. pora i na mnie.
Życie zmusiło mnie do takiej a nie innej decyzji - nie stać mnie na utrzymanie dwóch zabawek i do tego zakupić potencjalny dupowóz. Podjąłem decyzję, że zostać może tylko jedna zabawka - wybór padł na Małego. Mam z nim ogromną masę wspomnień, jeździłem w nim za młodu, pamiętam go w rodzinie od zawsze, ubiegałem się o niego od dziecka - słowem - na wybór przyczynił się sentyment - a chyba nie do końca zdrowy rozsądek bo zaczynam znów wszystko od zera porzucając moją prawie 5cio letnią pracę nad CC.
Uwierzcie mi, jeśli byliście w podobnej sytuacji - wiem co czujecie. Jeśli nie byliście i nie będziecie - nie wiecie co czuję. Jeśli nie byliście, ale być może będziecie w takiej sytuacji - zobaczycie jak to jest.

Gdy zaglądam do garażu dobija mnie myśl, że już nigdy nie przejadę się tym pudełkiem. Dobija mnie również fakt, że siadając do środka w mój ulubiony fotel z CRXa wiem, że nie zasiądę już do niego wkrótce. Wnętrze zrobiłem tak dokładnie jak sobie wymarzyłem w momencie kupna CC. Teraz miałbyć swap, później rollbar... właśnie.. tego już się nie doczekam, nie w tym aucie.
Ale to nic, nie będę Wam już więcej truł...
Podsumowując, przez zimę ogarniam kompleksowy remont Małego Fiata, na Wiosnę mam zamiar wytoczyć się i trzasnąć tysiące kilometrów, zaliczając jeszcze więcej zlotów. Później kupno dupowozu i zaczynam wszystko od nowa, lepiej, dokładniej, z większym doświadczeniem i nadal pełną głową pomysłów (standardowo Niemieckich, szerokich, niskich, gładkich pomysłów).


P.S.
Łykajcie moje części! :)






"Komora jest pusta, następuje zwolnienie blokady"

Ostatnie dwa dni w garażu spędziłem pod znakiem krzesania iskier.
Silnik leży już w kącie więc zabrałem się za dalsze rozbieranie wszystkiego co niepotrzebne i wszystkiego co przeszkadza.
Na pierwszy ogień poszła podstawa znajdująca się pod akumulatorem.



Usunąłem też "grzybki" znajdujące się na podłużnicach - te do których mocuje się plastikowe spinki wiązki elektrycznej.



Następnie kolejnego dnia zabrałem się za wycinanie  "niepotrzebnych" otworów technologicznych w przednich częściach nadkoli. I tak, wyleciały dwa punkty masowe znajdujące się na lewym i prawym nadkolu, miejsce mocowania komputera z prawej strony i otwór w którym mocowany był zbiornik wyrównawczy cieczy chłodzącej.





Całość teraz prezentuje się tak. Nic, trzeba brać się za dorabianie blach które trzeba wstawić w miejsca wycięte. Od poniedziałku spawanie - już nie mogę się doczekać.



Sory za jakość zdjęć, ale są niestety robione telefonem.

Goodbye 899 SPI !

Tak jak pisałem wcześniej, miałem już prawie wszystko gotowe do wyrzucenia silnika z Cinquecento.
Znalazłem jakieś pasy transportowe w garażu i jednak nie była potrzebna mi wyciągarka.
Kilka dni wcześniej przygotowałem sobie wszystko - zdemontowałem chłodzenie, elektrykę, zlałem płyny, odpiąłem półosie i wydech. Wczoraj podwiesiłem silnik ze skrzynią na pasach i zaczęło się odkręcanie poduszek :)

Podwieszony:


I zacząłem powoli opuszczać silnik na dół. Tak więc wczoraj wreszcie wyleciał silnik 0,9 z komory. Cento pewnie nie spodziewało się, że będzie nowe serducho. Powiem Wam, że trochę brakuje mi już jazdy tym autem a to zaledwie trzy tygodnie, co jak co, ale sztywny zawias + szeroka opona daje frajdę z jazdy. Już nie mogę się doczekać aż wskoczy nowy motor i wytoczę Cento z garażu. Ale przede mną jeszcze bardzo długa droga, bo plan działania jest bardzo konkretny. Dziś niestety nic nie zdziałam w garażu z uwagi na drugą zmianę w pracy, ale jutro ciąg dalszy :)



Silnik wstawiony do kąta. W tle widać nowe półosie do C.514.
Jakby ktoś pytał, to chętnie pozbędę się wszystkiego co widoczne na tym zdjęciu (poza w/w półosiami :P )
Kompletny silnik z osprzętem (altek, rozruch, wszystkie czujniki, wtrysk, kolektor wydechowy, kompletny dolot do 899, łapy, cewki, skrzynia 5-ka oraz sprzęgło użytkowane trochę ponad rok).

Demontage

Powoli gratów ubywa. Wreszcie nareszcie znalazłem chwilę czasu na rozbieranie parcha.
Wyleciała maska, światła, zderzak, całe chłodzenie (węże, zbiornik, chłodnica, płyn) i cała elektryka (komp, wiązka, aku). Poodpinałem linki gazu, sprzęgła, parownik par paliwa, przewody paliwowe i wszystkie inne pierdoły.

Praktycznie pozostało mi jeszcze odpiąć wydech od kolektora, zlać olej ze skrzyni i wyjąć półosie.

Mam nadzieję, że dzisiaj silnik poleci w dół.


Skrzynia - dzień 3 // Zabieraki...

W zeszłym tygodniu rozebrałem nieco skrzynię biegów do swapa. Nieco - idealnie pasuje tutaj to słowo ponieważ rozbierając ją szybko się poddałem. Tak, nie ma się czego wstydzić, ale stwierdziłem, że odpuszczam temat, bo nie mam czasu na to by rozgrzebać skrzynię na dwa miesiące, a zasoby mojej wiedzy nie pozwolą mi na wykonanie tego w znacznie krótszym terminie. Nie mogę unieruchomić CC na dłużej niż do pierwszego śniegu, tak więc rozkręciłem tylko miejsca gdzie łączą się elementy obudowy i oczyściłem wszystko ze starego silikonu. Docelowo skrzynia ma być skręcona z nowym uszczelnieniem.

Tutaj wszędzie pójdzie silikon:

Dzisiaj z rańca Cento wstawiłem do garażu i sądzę, że dzisiaj zabiorę się za rozbiórkę i demontaż silnika. Zobaczymy jak mi z tym wszystkim pójdzie.

W piątek natomiast wymieniłem zabieraki w Małym. Głośne chrobotanie podczas gwałtownego ruszania niedawało mi spokoju. Co prawda nie były "ukręcone" ale profilaktycznie wolałem je wymienić i dmuchać na zimne bo co by było gdybym zatrzymał się na środku skrzyżowania czy przejazdu kolejowego?
W sumie to chciałem tylko zerknąć w zabieraki i przeguby, żeby sprawdzić co się dzieje, ale stwierdziłem, że nie ma sensu tego tak składać. Asia na szczęście dostarczyła mi w piątek nowe zabieraki ze sklepu, bo ja nie miałem możliwości wyrobienia się czasowo do sklepu (praca do g.16:00).

Nie ma miejsca na zamienniki - tylko Ricambi Originali:

Stary vs. Nowy:

Rowki już troche wyrobione:


Wiadomo, że po wszystkim Mały zasłużył na mycie. W końcu auto zawsze musi być czyste i myć je trzeba minimum raz w tygodniu ;)


P.s. I uwierzyć, że ja się tam w środku normalnie mieszczę i jest jakby komfortowo :P

Skrzynia - dzień 2 // Skald!

Wczorajszy dzień zdecydowanie mogę zaliczyć do tych z serii udanych.
Zacznę od tego, że udało mi się tchnąć życie w radioodbiornik Unitra Skald :)
Okazało się, że wymienić należało jeden rezystor i końcówkę mocy - czyli tak jak przypuszczałem.
Niestety nigdzie nie mogłem kupić tego układu scalonego i musiałem go ściągać gdzieś przez internet. Koszt 5zł :):):)
Ciężko było rozebrać to radio na tyle by dostać się do płytki, ale po jakimś tam czasie udało się:
Potem lutola, odsysacz i jazda:

Old vs. New:

Całość poskładałem na paście termoprzewodzącej - sądzę, że producent tego nie przewidział, ale na pewno nie zaszkodzi. Radio poskładane i gra :) I to jak!


Później zabrałem się za dalsze czyszczenie skrzyni biegów do Cento. Żeby móc ją polakierować, na obudowie nie może znajdować się ani grama tłuszczu/oleju itp.
Wygląda naprawdę zacnie! Jak na skrzynię która wyglądała tak:

To jest całkiem przyzwoicie prawda?


Zostało poprawić kilka zakamarków i można brać się za rozbieranie skrzyni i przegląd!