I LOVE Rally

W ubiegłą sobotę tj. 30-11-2013 w Katowicach odbyła się kolejna edycja imprezy "I Love Rally"
Tak jak ostatnio, ulica Uniwersytecka w centrum miasta zamieniła się na chwilę w park maszyn i krótki odcinek, gdzie można było popatrzeć na popisy kierowców w swoich rajdówkach.
Mnie oczywiście jak zawsze najbardziej urzekły samochody z "tamtych lat".
Nie wiem jak to jest, ale uwielbiam patrzeć na rajdowe zabytki. Wydaje mi się, że samochody te budzą niemniejsze zainteresowanie niż obecne pojazdy.

Najbardziej do gustu przypadła mi oczywiście maszyna zza zachodniej granicy. Jest to najładniejszy model BMW moim zdaniem. Nie ma co ukrywać, ale zdezelowane e36 szału robić nie będzie.





Zastava 1100P też niekiepska.





Któż z nas nie "jeździł" 205 GTI w CMR2?







Auto załogi Pochroń/Mularczyk, którzy pokazali jak się jeździ dla publiczności. Powiem tylko tyle. Najbardziej widowiskowe przejazdy fundowali właśnie oni! Mały ale wariat!



Kiedyś będą moje:







Dobre CC nie jest złe!


No i na koniec jeszcze jeden rodzynek :)





Legenda...




I na koniec kilka fotek z przejazdów:




Nowy w stadzie!

No więc tak,
zacznę od tego, że wreszcie udało mi się kupić licznik łopatkowy przejechanych kilometrów.
Licznik taki montuje się na przednią piastę i dzięki temu mamy mierzony przebieg na bieżąco.
Szukałem go bardzo długo, niestety ciężko trafić egzemplarz przeznaczony pod koła ukrainy, ale jest :)

Teraz tylko muszę go wyzerować.



Сделано в СССР = wyprodukowano w CCCP.
Pięknie!




Dodatkowo w  niedzielę staliśmy się właścicielami kolejnego roweru rodzimej produkcji ZZR ROMET.
Niestety szczegółów nie ujawnię aż do wiosny bo trochę pracy wymaga, ale zdradzę, że wyprodukowany został w 1982 roku.
Czeka sobie już w garażu i nawiązuje przyjaźń Polsko-Radziecką :)


Grzanie..

Ostatnio, niewiele myśląc podjąłem decyzję, że zmieniam piec w garażu. Ta locha, która aktualnie była nic a nic nie grzała. A to za sprawą płaszcza wodnego, który skutecznie izolował piec.
Stwierdziłem, że nic nie grzeje tak dobrze jak zwykła poczciwa koza.
Kupiłem nowy piecyk. Nowy tylko z nazwy, gdyż padło na używaną kozę.
Znalazłem fajną ofertę na jednym z portali ogłoszeniowych. Grzech było nie wziąć. Póki co muszę trochę zainwestować, ale zwróci się kasa po oddaniu starego pieca na złom.

Wczoraj za pomocą brechy wytargałem stary piec, a waży chyba z 200kg.
Niestety, ale kozę chcę podłączyć do komina za pomocą rury ze stali nierdzewnej tak aby sama rura dodatkowo pełniła rolę grzewczą. Tak więc otwór w kominie musiałem wczoraj zamurować.




Nową kózkę widać w tle na zdjęciu pierwszym. Fajnie, że jest żeliwna, tak więc nie przepali się po dwóch sezonach.
Dzisiaj zakupiłem jeszcze rozetkę do zamurowania w ścianie. Jutro muszę wykuć otwór i wstawić ją na swoje miejsce. Rurę kominową zamontuję jak sklep zrealizuje zamówienie.

Skoro już przy grzaniu jesteśmy, to do Punktaka wpadły kratki wentylacyjne z wersji sporting z czarnymi klapkami i srebrną obwódką :)

Jest zdecydowanie ładniej!



A były takie zwykłe kremowe jak dolna część deski rozdzielczej.



Docelowo planuję kiedyś znaleźć kokpit z HGT z miejscem na zmieniarkę CD i tam umieścić CB, które i tak czeka na zmianę na coś nowszego, ale spokojnie. Po malutku, powoli :)


Welcome Home!

Wreszcie nareszcie doczekakłem się następcy mojego poprzedniego kompresora. Poprzednik niestety wyzionął ducha. Jego naprawa była kompletnie nieopłacalna i nierentowna. Stąd decyzja o zakupie następcy. Padło na Polski sprzęt. Zdaje sobie sprawę,wże za tą cenę mogę kupić nowego chińczyka o znacznie większej wydajności, ale do moich potrzeb, taka ilość wiatru wystarczy. Plus jest taki, że do tego kompresora nadal są produkowane części.
Pojechałem po odbiór już w poniedziałek, myśląc, że zmieści się do Punto po złożeniu kanapy. Jednak nie podjęliśmy próby zmieszczenia go do auta. Wczoraj przyjechałem z przyczepą, która jak się okazało, pasowała idealnie :)




BBQ~!

Ostatnio wszedłem w posiadanie dwóch egzemplarzy czasopisma Motor. Oczywiście na obu okładkach widnieje Fiat 126p :) Inaczej nawet nie zaprzątałbym sobie nimi głowy!



Wpadła też kolejna wpinka FSM, którą dostałem od Mamy. Nie wiem skąd ją miała ale takiej jeszcze nie miałem :)


Jednak najfajniejszym prezentem jaki otrzymałem jest grill. Stąd tytuł posta.
Grill niebylejaki! Nówka sztuka! Do mojego ukochanego poloneza Borewicza!
Nie wiem jak to się stało, ale dostałem go w prezencie od Asi! Ona doskonale wie, jak marzy mi się Poldek i mam teraz póki co chociaż namiastkę mojego drugiego wymarzonego klasyka - za co serdecznie dziękuję.
Zawiśnie w pokoju, tylko muszę uzbroić go w reflektory i kierunkowskazy a także poziome chromowane wąsy obok emblematu. Piękny jest!



Nie wiem jak to się dzieje, że fanty są prezentami - od tak, bez okazji. Do mojej Maluchowej kolekcji doszedł również plastikowy brelok z Maluchem, który dostałem od kolegi z pracy. Żeby było śmiesznie, kolega - również Damian - jak ja na punkcie Maluchów, tak On ma fioła na punckie starych motocykli i jest w posiadaniu sporej kolekcji Junaków.
Dzięki jeszcze raz za prezent!